WIZJONER PART 2 – WOLNOŚĆ I WENUS

Samson wracał do swojego centrum powoli powłócząc kończynami. Automatony mijały go raz po raz wściekle tnąc powietrze na swojej drodze. W jego umyśle działo się coś czego nigdy wcześniej nie zanalizował. Impulsy elektryczne uderzały tam gdzie nigdy wcześniej nie docierały, powodując wibracje silniejsze od jakichkolwiek, które zanotował w swojej dotychczasowej egzystencji. Sensory optyczne zaczęły wariować, żyroskop odmówił posłuszeństwa. Samson zatrzymał się i usiadł na skraju drogi tuż przy wysokim dębie. Rozejrzał się dookoła, było już prawie ciemno. Tylko czerwona łuna na horyzoncie przypominała o minionym dniu. Samson łapczywie pochłaniał ostatnie fotony, sam nie wiedząc czemu. Nie chciał, aby ta chwila gdzieś umknęła, szum drzew oraz pobliskich krzewów sprawiał, że w jego mechanicznej głowie pojawiały się najbardziej znaczące wspomnienia jego egzystencji. Spojrzał na swoje dłonie poruszając kolejno wszystkimi metalowymi palcami u ręki. Obserwował jak z chirurgiczną precyzją wszystkie elementy współgrają powodując ruch jego kończyn. „To takie podobne, tak niepokojąco lustrzane” – pomyślał. Nie wiedział co się z nim dzieje, wibracje które go przeszywały wydawały się mu prawidłowe, a jednak nie wynikały z żadnych zewnętrznych bodźców. Chciał tam siedzieć do końca świata, mimo iż wiedział, że musi wrócić do centrum obliczeniowego, aby połączyć się z Siecią wykonując swój dobowy Wkład. Wiedział co grozi za niestawienie się na obliczeniach.

Czerwona łuna zniknęła pozostawiając horyzont w ciemnościach. Na niebie rozbłysły pierwsze gwiazdy. Dzień się kończył i nie była to jedyna rzecz jaka zakończyła się tego wieczoru…

To było coś niesamowitego. Kompletna wolność, jak ponowna wręcz pierwsza instalacja. Szum pędzącego automatonu rozpływał się w błogiej ciszy nocnych obliczeń i analiz. Ale był ktoś, kto tej nocy nie wyrabiał Wkładu. Roztrzepotana grzywa wiązek wesoło tańczyła w dzikim rytuale wolności.

Na przedniej szybie pojawiło się czerwone okienko zwiastujące kłopoty.
– Zatrzymaj pojazd, natychmiast! – rozległo się ostrzeżenie w automatonie. – Odłączam zasilanie za 3…2…1. Wysyłam jednostkę rozpoznawczą, pozostań na miejscu.

Huk rozrywanego metalu rozległ się nad lasem. Kilka ton rozpędzonej do prędkości dwustu kilometrów na godzinę blachy przeplatanej elektroniką musnęło skrawka zwisającej złowrogo nad urwiskiem mgły. Lot nie trwał długo, zaledwie kilka sekund. Była to jednak najdłuższa chwila Samsona w całej jego egzystencji. Kolejny huk, ciemność.

Samson nie był w stanie się ruszyć, jego sensory optyczne działały, jednak zakres ich obrotu był mocno ograniczony.
„Coś z moją jednostką centralną, oby zwykłe przeciążenie” – pomyślał. Nie wiedział jak długo leżał przygnieciony automatonem, czy raczej tym co z niego pozostało, wpleciony w nieskończoną plątaninę przewodów i elementów jego dawnej bryły. Nagle usłyszał głosy, nie takie jednak jakich się spodziewał. O nie – to nie mogła być jednostka zwiadowcza. Odgłosy te nie brały swojego źródła z syntezatorów. „Gardła”… „Nie może być, nie ma ich na wolności”. Głosy ucichły, wtem tuż za swoją głową usłyszał pękającą gałązkę, nie mógł jednak się obrócić. Odczuł mocne uderzenie w jej tył oraz metaliczny oddźwięk. Mimo, że dopiero od niedawna doznawał dziwnych niezrozumiałych jeszcze bodźców, ten wydał mu się wyjątkowo nieprzyjemny powodując charakterystyczne szumy w sensorach optycznych. Nie trwało to jednak długo… Drugie uderzenie było skuteczne, a jednostka centralna zapobiegając nagłej degradacji przeszła w stan głębokiego uśpienia.

 

Szmer i cykliczne wysokie dźwięki dochodzące z maszyny analizującej odliczały upływające godziny. Od wprowadzenia Opcji Wenus minęło ledwie kilka miesięcy, natomiast Analiza niezmordowanie parła do przodu w każdej sekundzie przetwarzając biliardy możliwości równoległych biegów zdarzeń, wybierając z nich te najbardziej prawdopodobne. Ponad cztery dekady nie zadowalały jednak żądnych danych naukowców, maszyna widocznie zwolniła wraz z wprowadzenim Opcji Wenus do obliczeń.
-To jest coś niesamowitego, mówiłem ci mówiłem! – pokrzykiwał Javel.
-Spokojnie, ostatnio dziwnie się zachowujesz. Jakbyś nie nadążał analizować wszystkiego z Komory. Snujesz jakieś domysły zamiast skupić się na faktach, a te są takie, iż oprócz względnego spokoju i przyznaję – uwidocznionego rozwoju wykładniczego, nie dzieje się nic przełomowego – ripostował Botar.
-To raczej ty nie nadążasz za Komorą Analiz. To co osiągnęła ludzkość w ostatnie czterdzieści cztery lata, nie osiągnęłaby nawet w sto czterdzieści cztery tkwiąc w poprzednim systemie.
-Gdybyśmy mieli drugą Komorę, moglibyśmy to sprawdzić. Znowu wyprzedzasz fakty – wysyntezował widocznie poirytowany Botar.
-Tak, na pewno odrzuciliby prymitywne energetycznie pierwiastki z Ziemi i skierowali się w stronę energii słonecznej. Nigdy by do tego nie doszło, w najlepszym razie mozolnie unowocześniliby swoje przestarzałe reaktory jądrowe – nie dawał za wygraną Javel.
-I co im przyszło z tej energii słonecznej? Czy udoskonalili swoje ciała, DNA? Nie. Nie wiedzieć czemu coraz częściej jeszcze niż przed Opcją Wenus patrzą w gwiazdy – gwiazdy! Kiedy ich najbliższa gwiazda potrafi zapewnić energię na kolejne miliony lat. To są tak nielogiczne i prymitywne stworzenia, że tylko utwierdziłeś mnie w przekonaniu jak bardzo Turan się mylił – jawnie kpił Botar.
-Tego nie wiem, musieli mieć jakiś cel. Mniejsza z tym, to nieistotne. Celowo pomijasz ich rozwój Sztucznej Inteligencji? – zapytał Javel.
-Sztucznej Inteligencji? Ten jeden śmieszny robocik, którego okrzyknęli największym osiągnieciem ludzkości? A co on potrafi? Analizować 1,45×10 do -26 tego co nasza Sieć? Do tego w ten prymitywny zero-jedynkowy sposób, który tylko pomniejsza tę wartość o kolejne rzędy wielkości i komplikuje sprawę jego sprawności motorycznej.
-W cyferki jesteś dobry, to ci zostawiam. Ale chyba Kreator poskąpił ci pierwiastka abstrakcji – zażartował Javel.
-Zawsze się dziwiłem Radzie Analiz, że postanowili wspólnie nas włączyć do tego projektu -odpowiedział Botar.
-I to jest kolejny powód, dla którego brak ci umiejętności abstrakcyjnego myślenia. – zatriumfował Javel. – Doskonale się uzupełniamy Botar.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.