KOLEJNA SIEĆ, KTÓRA OPLECIE ŚWIAT

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o sieci Supercharger’ów kilka lat temu jako o pomyśle Tesli na rozwiązanie problemu zasięgu samochodów elektrycznych (mimo iż przy premierze Modelu S cechował się on niespotykaną dotąd wśród samochodów 85kWh baterią w najwyższej wersji pozwalającą na przebycie ok. 470km na jednym ładowaniu), byłem bardzo sceptyczny. Tym bardziej, że korzystanie z niej, miało być darmowe dożywotnio w cenie samochodu! Mimo wszystko od tamtego czasu z ciekawością zgłębiałem temat, czytając raz po raz artykuły o nowych stacjach ładowania rosnących jak grzyby po deszczu na całym świecie (chociaż oczywiście najwięcej w USA jako rodzimym rynku dla Tesli). Pozwala ona na ładowanie Tesli Modelu S, X oraz obecnie najnowszego Modelu 3 z prędkością niespotykaną wtedy dla innych samochodów elektrycznych 120kW (pierwsza wersja była zablokowana do 90kW, co dość szybko zmieniło się na obecny 120kW standard).
Łatwo policzyć, że przy tak dużej mocy baterię można naładować poniżej godziny – w zależności od jej pojemności. Zależy tutaj zaznaczyć, że kiedy mówimy o ładowaniu baterii powinniśmy porzucić schemat myślenia, który przyswoiliśmy podczas tankowania samochodów spalinowych. Otóż bateria tak wysoką moc ładowania jest w stanie znieść wtedy kiedy jest rozładowana i nie za gorąca (ale też nie za zimna), dlatego 120kW osiąga się na poczatku ładowania, aby powoli spadać poniżej 100kW. Powyżej 80% naładowania baterii, prędkość Superchargera spada jeszcze niżej – dlatego najbardziej optymalnym jest nieprzekraczanie tej bariery, jeśli zależy nam na najefektywniejszym wykorzystaniem czasu w stosunku do możliwości przejechania kolejnych kilometrów. Tesla deklaruje, że w 20 minut naładujemy połowę baterii, w 40 minut około 80%, a do pełna w 75 minut co oczywiście będzie różnić się od kilku czynników jak temperatura baterii czy jej wersja pojemności. 100kWh wersja powinno w tym samym czasie ładowania pozwolić przejechać większą ilość kilometrów niż wersja 60kWh (niedawno zamieniona na wersję 75kWh z powodu premiery Modelu 3 i potrzeby lepszej segmentacji oferty).

Ile takich ładowarek mamy do dyspozycji? Zacznijmy może od tego ile było do dyspozycji po roku od powstanie pierwszej ładowarki. W listopadzie 2013 roku było to dokładnie… 40 stacji i kilka razy więcej ładowarek. Niedużo prawda? Pomysł spalił więc na panewce? Nic z tych rzeczy, CEO Tesli – Elon Musk znany jest z rzucania się z motyką na słońce i muszę przyznać, że całkiem nieźle sobie radzi w tym nierównym boju. Dzisiaj stacji jest o 1000 lokalizacji więcej i około 7320 ładowarek. Stało się to zaledwie w cztery lata i choć najprawdopodobniej Tesli nie uda się dotrzymać słowa o podwojeniu do końca roku 2017 z liczby 5000 ładowarek na 10000 stanie się to nieuchronnie najpóźniej w połowie przyszłego roku, co widać na poniższym wykresie pochodzącym ze strony https://supercharge.info/:

Mapka Supercharger’ów jest dostępna na oficjalnej witrynie Tesli, spójrzmy więc na Europę i Bliski Wschód:

W zachodniej Europie wygląda już to całkiem przyzwoicie, znakomita większość tras pomiędzy miastami i ważnymi drogami jest pokryta zasięgiem sieci. W Polsce obecnie są jedynie 3 Superchargery, choć w planie są 4 kolejne (wszystkie szare znaczniki to planowane stacje). Oczywiście 7 stacji ładowania to kropla w morzu potrzeb tak relatywnie dużego kraju, niestety dopóki zainteresowanie ze strony Polaków Teslą nie będzie większe, a są to samochody póki co mocno luksusowe ciężko tego od Tesli wymagać. Pozostaje mieć nadzieję, że wraz z rozwojem i większą świadomością dotyczącą napędów elektrycznych oraz pojawieniu się tańszych modeli (model 3 startuje z poziomu 35 tys. $ w porównaniu do 60 tys. za Model S) także doczekamy się kilkudziesięciu stacji w sposób przemyślany pokrywający Polskę.

Wchodzący właśnie do produkcji Model 3 wymusił na korporacji zmianę w świadczeniu usług supercharger – obecnie otrzymujemy możliwośc doładowania samochodu na 400kWh rocznie, a Elon Musk zarzeka się, że sieć nigdy nie będzie wykorzystana do zariabiania znacznych ilości pieniędzy, a jedynie do podtrzymania i dalszego rozwoju sieci – jak to będzie zobaczymy. Oczywiście wszystkie samochody kupione z dożywotnim pakietem ładowania swoje prawa zachowają.
Również sama polityka stawiania stacji Supercharger oraz ich wygląd czy wielkość zaczynają się zmieniać – Tesla zadeklarowała powstawanie bardzo dużych stacji z czterdziestoma, a nawet pięćdziesięcioma ładowarkami (pierwsza taka powstała niedawno w Szanghaju). Na tak dużych obiektach powinny pojawiać się sklepy oraz restauracje, aby w oczekiwaniu kilkunastu czy kilkudziesięciu minut kierowca mógł spędzić czas inaczej niż zerkając nerwowo na pasek naładowania baterii. Także w centrach miast powstają obecnie stacje z mocą ładownia 70kW, aby mieszkańcy miast bez garażu mogli skorzystać z dobrodziejstw napędu elektrycznego.

Czy sieć Supercharger’ów pozwoli na zaspokojenie potrzeb elektryfikacji motoryzacji – nie.
Czy pozwoli na równie sprawne ładowanie co stacje paliw – nie.
Czy wszystkie samochody będą używać Supercharger’ów – nie.

Jesteśmy w początkowej fazie rozwoju napędów alternatywnych i z wszystkich innych to napęd elektryczny obecnie staje się oczywistą drogu rozwoju motoryzacji. Pozostaje bardzo wiele pytań dotyczących zapotrzebowania na prąd oraz elektrownie w państwach stawiających na ten typ pojazdów, wygodę użytkowania, szybkość i bezpieczeństwo.
Elon Musk pomimo wszystkich tych niedogodności postanowił, że taką sieć stworzy i dziś możemy oglądać tego efekty. Zawsze twierdził on, że Tesla to katalizator elektryfikacji transportu i dopóki reszta wielkich motoryzacyjnych koncernów nie zacznie opracowywać swoich rozwiązań (takich jak Porcshe Mission-E i zawrotne 350kW mocy ładowania notabene wyśmiane przez Elona Muska w jednym z jego twitów) problemy te rozwiązane nie zostaną. Jestem raczej spokojny o rozwój wydarzeń w tym temacie, z czasem zapewne przyjdą szybsze czasy ładowania, większe baterie, przystępniejsze ceny, większa ilość niezależnych sieci ładowarek oraz użycie dostępnych dobrodziejstw z innych dziedzin jak systemy autonomiczności pojazdów, aby lepiej zagospodarować dostępną energię.
W tym miejscu zakończę swoje wypociny choć polemika na temat tego czy jest możliwe zaspokojenie potrzeb milionowych ilości samochodów na prąd, aż sama ciśnie się na usta, ale zostawimy to sobie na dalsze rozważania. Jeśli jednak taką polemikę chcecie kontynuować lub podzielić się przemyśleniami zachęcam do komentowania – przypominam, że niepotrzebny jest adres e-mail w polach jego dodawania 😉


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.