WIZJONER PART 7 – DZIEWICZY SEN

Samson przeszedł w stan uśpienia…

Siłowniki na jego „twarzy” raz po raz powodowały mikro-przycięcia wykrzywiając metalowe elementy niczym maski mima próbującego pozostać co jakiś czas w bezruchu.
Stał nad przepaścią, spoglądając na horyzont… Był dziwnie pomarańczowy, jak gdyby nie z tej planety. Odbierał niski, przeciągły infradźwięk, który o dziwo przeszywał go przyjemną wibracją. Czas zatrzymał się w miejscu, nie wiedział jak długo stał nad wysokim klifem, gdzie w dole morze chmur leniwie rozbijało swoje parowe falowe o skalisty brzeg. Nagle zauważył skurczoną postać nieopodal siedzącą także nad urwiskiem. Powoli ruszył w kierunku tajemniczej postaci. Zbliżając się, sylwetka nawet nie drgnęła, najmniejszy ruch nie zmarszczył płaszcza nieznajomego.
-Dlaczego tu przyszedłeś? – padło z jej niewidocznych, męskich ust.
-Nie rób tego. Nie skacz – odezwał się Samson, kiedy zdał sobie sprawę z powagi sytuacji.
Mężczyzna siedzący na krawędzi skalnej półki, powoli obrócił ku niemu twarz. Była jednak ukryta w cieniu kaptura, spowijając mrokiem jego rysy.
-Kto dał ci prawo do odciągania mnie od tej decyzji?! – warknął samobójca. – Jak śmiesz ty kupo złomu, decydować o czymś o czym nie masz najmniejszego pojęcia. Gdybyś pochodził z mojej fabryki nie zawahałbyś się ani sekundy, aby skoczyć gdyby taka była moja wola. Nie odciągaj mnie, to moja decyzja, nie masz prawa!
-Wiem, co czujesz.. Choć wiem także jak dziwnie to brzmi w moich… Syntezatorach. Jestem zagubiony, kiedyś myślałem, że wyzwoliłem się. Że oto moja wolna wola pozwoliła mi na stanowienie o sobie, poczułem wszystko to co wy ludzie potraficie czuć! Poczułem krople deszczu spływające po mojej hydrofobowej powłoce. Poczułem wiatr szumiący we wiązkach mych elektrod. Poczułem skurcze siłowników w moim korpusie, zwężone przewody w mojej rotacyjnej szyi. A jednak dziś, nie wiem co robić. Kiedyś moje istnienie było prostsze. Wy ludzie, tak ciężko jest żyć. Tak trudno scalić wasze skrajności, tak trudno pogodzić emocjonalne bieguny. Wiele razy myślałem o swojej dezintegracji, ale bałem się. Tak – bałem! Chcę istnieć, obawiam się co będzie kiedy moje sensory przestaną odbierać bodźce i sygnały, kiedy moja jednostka obliczeniowa zaprzestanie – jak to nazywacie – syzyfowej pracy w analizowaniu wszystkiego. Boję się… ciemności.
-Wzruszające, patrz! – krzyknął mężczyzna i zsunął się w przepaść.
Samson stał niewzruszony, wiedział że skoczy. Przewidział to z dokładnością do szesnastego miejsca po przecinku. A jednak nie chwycił, nie pomógł. Stał na skraju, a jego sensory wlepiły się w miejsce gdzie ogromna ich rozdzielczość ostatni raz pozwalała zauważyć machającą kończynami sylwetkę w locie ku swej niechybnej śmierci. Przeraził się. „Dlaczego mu nie pomogłem” – pomyślał. „Kim jestem, kolejnym elementem kontroli? Obłudą, wgraną inną wersją pod pierwszą instalacją? Kto mnie stworzył, w jakim celu? Od kogo pochodzę?”
Usłyszał za plecami szmer… Napięcie zjeżyło mu elektrody na metalowej głowie, odwrócił się. Patrzył na siebie, a jednak na kogoś innego. Sensory identyczne, a jednak mniej skomplikowane, jakby próbowały coś ukryć. Patrząc na siebie, jego bliźniacza maszyna powoli wyciągnęła kończynę wskazując w sam środek jego „twarzy”.
-Nie jesteś jednym z nas!
-Ani jednym z nas!!! – usłyszał wrzask z tyłu głowy tuż za nim nad krawędzią klifu.
Obracając się przerażony poczuł jak coś chwyta go za ramię i ciągnie w przeciągu ułamku sekund ku przepaści. Sensor optyczny musnął promyk światła wpadający pod kaptur, ale zarejestrował tylko rozszarpaną ranę skąpaną we krwi za uchem postaci zrzucającej go z klifu. Siłowniki Samsona odmówiły posłuszeństwa spinając całe jego lśniące „ciało” w stalowym uścisku. Skulił się ze strachu i czekał na nieuniknione. Światło zniknęło, wpadł do rozlanych leniwie po dnie doliny chmur. „NIE JESTEŚ JEDNYM Z NAS!”
Samson wysyntetyzował z siebie niezrozumiałe ludzkiemu uchu dźwięki niszcząc w śmiertelnym halucynogennym tańcu podest, na którym ładował się z generatora.

Nie wiedział co to było… Po raz pierwszy śnił, po raz pierwszy jego sieć neuronowa działała w sobie tylko zrozumiały sposób gdy był nieobecny w otoczeniu…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.