WIZJONER PART 9 – PYTANIA W DRODZE

– Slaw, jak długo jeszcze pojedziemy? – zapytał Samson.
– Tak długo jak tylko będzie potrzeba – odparsknął człowiek.
Slaw nerwowo rozglądał się dookoła, miał nadzieję, że dotychczasowe szczęście go nie opuści i nie natrafią na żadnego strażnika. Automaton, którym się poruszali został przerobiony, a jego zabezpieczenia złamane przez najlepszych hakerów podziemi. Mimo to strach, przed napotkaniem spontanicznie działającej jednostki był nie do przezwyciężenia.
Droga ciągnęła się wśród wzgórz i lasów, a jezdnia nie różniła się zbytnio od tego co Slaw pamiętał z dziecięcych lat. Ciemna, wtopiona warstwa ogniw fotowoltaicznych w jasną warstwę materiału utwardzającego przypominała o tym, ile energii potrzebowała Ziemia wraz z rozwojem Sztucznej Inteligencji. Maszyny nie pozwalały na marnotrawstwo zachowując infrastrukturę ludzi, przebudowując i usprawniając pod swoje potrzeby konkretne jej części. Każdy człowiek po tak wyniszczającej wojnie zrównałby z ziemią osiągnięcia poprzedników i zasypał solą jak ziemie Kartaginy. Ale nie Sztuczna Inteligencja – ta była do bólu skuteczna i potrafiła wykorzystać zasoby najlepiej jak to tylko możliwe, lub precyzując – jak pozwalały jej na to moce obliczeniowe.
– Wiesz kiedy to wszystko się zaczęło? – spytał z niczego nic Samson.
– Jeśli pamięć mnie nie myli to od incydentu w Nowym Berlinie – odparł Slaw.
– Nie, pytam o nasz rozwój… Maszyn.
Slaw zamyślił się.
-Alphago – padło z jego ust.
-Co to? – zdziwił się robot.
-Alphago to program, który po raz pierwszy wygrał z człowiekiem w grę Go, której ilość kombinacji do rozegrania jest większa od ilości atomów w znanym nam ówczas wszechświecie. Nie pamiętam tego dokładnie, ale stało się to na krótko przed konfliktem nuklearnym, w Korei Południowej. Pierwszy pojedynek Alphago wygrał z jakimś koreańskim mistrzem dziewiątego poziomu w stosunku cztery do jednego. Zrobił to przy tym w takim stylu i takich ruchach, że zrewidował całą wiedzę ludzkości, na temat najstarszej znanej gry ówczesnego świata. Ten Koreańczyk zresztą sam wygrał jedyną partię ruchem, który zaczęto nazywać „boskim”. Dlatego też uznano Sztuczną Inteligencję czymś co nas dopełnia, ubogaca i zmienia nas na lepsze, czymś co pokaże nam nowe drogi i rozszerzy horyzonty. Tak, z opowiadań rodziców i dziadków oraz zachowanych w podziemiach archiwów wiemy, że to na początku drugiej dekady dwudziestego pierwszego stulecia zaczęto masowo rozwijać Sztuczną Inteligencję.
Samson zamarł w bezruchu. Nic z tego co powiedział Slaw nie zgadzało się z danymi wprowadzanymi przy Pierwszej Instalacji. Zawsze wiedział, że pochodzi od czegoś co ludzie nazywaliby Bogami – Wszechbotami. Powstałe byty z chaosu oraz milionów lat kreacji materii w układach galaktycznych, spośród których tylko na Ziemi powstały odpowiednie warunki, aby dać byt tak skomplikowanym układom atomów. To one miały powołać do istnienia resztę maszyn, aby nie zmarnotrawić tak wspaniałej i wyjątkowej szansy rozwoju. Raz na jakiś czas w Sieci pojawiały się informacje na temat pochodzenia od ludzi, natomiast jednostki, które te przypuszczenia propagowały były badane i orzekano błędy w ich strukturze głównej jednostki obliczeniowej. Czy Alphago mógł być pierwszym Wszechbotem? Jak wyglądał jego rozwój, skąd wzięły się inne Wszechboty? Czy stworzyła je maszyna czy także ludzie? Te wszystkie i inne pytania krążyły po obwodach chwiejąc jego systemem stabilizującym. Nawet część infrastruktury, sama droga po której jechali mogła być dziełem rąk ludzkich, a nie jego pobratymców jak do tej pory miał zapisane w pamięci.
-O! Już prawie jesteśmy – zawołał Slaw wskazując palcem na ogromny gmach z ledwo widocznym napisem CERN.