AUTONOMICZNA ŁAWA OSKARŻONYCH

– Proszę powiedzieć nam czym dokładnie zajmuje się pan w korporacji Edison Engines.
– Nazywam się Yuri Beskidhy i jestem głównym inżynierem Autonomicznego Pilota firmy Edison – odpowiedział odpytany przez sąd.
– Niech pan opowie o swojej pracy, po krótce – jak długo trwa pana kariera w tej firmie, nad jakimi zagadnieniami pan pracował i w jakim stopniu w stosunku do innych obowiązków.
– Pracuję w Edison Engines prawie piętnaście lat, trafiłem do zespołu jako ceniony już w środowisku ekspert od sztucznej inteligencji. Po rewolucyjnej premierze Autonomicznego Pilota w wersji 2.0, którego sukces przypisywano w dużej mierze moim autorskim algorytmom rozpoznawnia obrazu otrzymałem awans na pozycję, na której pracuję do dziś – jak już wspominałem głównego inżyniera. Prowadziłem pracę jako nieformalny lider zespołu, koncentrując się najbardziej na jeszcze lepszym rozpoznawaniu obrazu Pilota w wersjach 3.0 oraz 4.0, które miały zapewnić autonomiczność tworzonych przez naszą firmę samochodów w stopniu piątym, najwyższym.
– Dziękuję. Prokuratorze, może pan zadawać pytania oskarżonemu.
– Dziękuję Wysoki Sądzie. Panie Yuri, powiedział pan, że przez ostatnie piętnaście lat rozwija głównie system autonomicznej jazdy w samochodach marki Edison. Z aktu oskarżenia wynika, że jeszcze przed premierą Pilota w wersji 3.0 stwierdzono nieprawidłowości w numeracji wersji repozytoriów tego systemu, podczas jednego z audytów. Kiedy to dokładnie było?
– Autonomiczny Pilot 3.0 miał premierę około cztery lata temu, musiało to być więc około sześć lat temu jeśli dobrze pamiętam, tego typu audyty zazwyczaj przypadały na wiosnę. Jeśli więc pamięc mnie nie myli musiał to być rok dwa tysiące dwudziesty trzeci.
– Z czego wynikały ówczesne problemy z numeracją owych repozytoriów?
– Ta sprawa została wyjaśniona praktycznie do dwóch tygodni, otóż jeden z młodszych techników przez zwykłe roztargnienie wgrał pewną poprawkę, którą musiał na prędce odkręcić, ale bał się przypięcia mu łatki „nieprofesjonalnego” więc starał się zacierać ślady na kilka godzin przed audytem. Niestety pomylił przy tym numerację. Byłem za to odpowiedzialny jako – już wtedy, lider tego zespołu. Powinienem był wyjaśnić, że z każdym takim problemem powinno się przychodzić do mnie, aby nie doszło do jeszcze większych problemów.
– Czy ten młodszy technik, nie nazywał się przypadkiem Andrij Antonov?
Yuri zawachał się przez chwilę.
– Nie pamiętam dokładnie, mógł to być on, tak – czemu nie. Musiał wrócić do Rosji z powodu problemów rodzinnych bodajże.
– I nie kontaktowaliście się panowie po tych wydarzeniach?
Yuri zaczynałbyć nerwowy, skrzywił się przez ułamek sekundy nie rozumiejąc kierunku, w którym prokurator prowadził przesłuchanie.
– Nie, to była zwykła zawodowa znajomość jakich setki w mojej branży. Nie zmieniało tego również to, że był jak i ja Rosjaninem. Mamy w Edison Engines duży międzynarodowy zespół. Tak się akurat złożyło.
– Tak się także szczęśliwie złożyło, że pan Andrij Antonov jest tutaj z nami. I jakby to powiedzieć – jego zeznania znacząco różnią się od pańskich.
Rosyjski inżynier zbladł. Spojrzał na swojego adwokata, który pobladł jeszcze bardziej. Był w potrzasku, jakimś cudem Interpol dotarł do niego jeszcze przed rosyjskim rządem. Nie pozostał mu żaden as w rękawie. Może jeśli będzie współpracował Wysoki Sąd będzie łagodniejszy.
– Dobrze opowiem jak było – powiedział cicho ze spuszczoną głową.
– Słuchamy zatem, jak to naprawdę było – ze szczerym uśmiechem zachęcił prokurator.
– Po pierwsze z szacunku dla dyrektora wykonawczego i założyciela Edison Engines pana Egona Tuska zapewniam i udowodnię to w trakcie rozprawy, że nie ma on nic wspólnego z wydarzeniami, o których opowiem.
– Chce pan powiedzieć, że człowiek, który nadzorował działanie całej firmy, a Autonomiczny Pilot był jego kartą przetargową dla sprzedaży samochodów jego marki nic o tym procederze nie wiedział? – z ironią zapytał prokurator.
Egon Tusk obecny na sali sądowej nieswojo kręcił się na krześle, wpatrując się z rozgoryczniem, wściekłością, ale również ulgą po tych słowach Yurija.
– Tak. Sam zataiłem prawdę przed zarządem Edison Engines – odpowiedział wpatrując się w Tuska. – On nie ma z tym nic wspólnego, a działania jego firmy nie brały pod uwagę „zmian”, że tak to określę, Autonomicznego Pilota.
– Słuchamy zatem, proszę wziąć pod uwagę, że pana wyrok oraz dalsze działania Europejskiej Rady do Spraw Cyberprzestępstw i Bezpieczeństwa Cyfrowego będą uzależnione od słów, które padną na tej sali.
– Rozumiem, nie mam już nic do ukrycia. Wszystko zaczęło się niedługo po wypadku firmy Over Drive. Pomimo braku winy testowanego systemu autonomicznego owej korporacji to od tamtego czasu, pewne wydarzenia zaczęły być niepokojące. W około pół roku od tamtego wydarzenia, które było szeroko komentowane w mediach oraz branży, z różnych niezależnych źródeł, między innymi od znajomych studentów oraz pracowników zaprzyjaźnionych, a nawet konkurencyjnych firm zaczęły dochodzić mnie słuchy o zainteresowaniem biura federalnego USA systemami jazdy autonomicznej. Plotki te, za które je wówczas uznawałem uspokoiły się z czasem, aż pewnego wieczora do mojego biura w głównej siedzibie Edison pojawiło się dwóch agentów biura federalnego. Złożyli mi pewnę ofertę „nie do odrzucenia”, gdybym odmówił systemy regulacyjne miały zniweczyć naszą wieloletnią pracę, a przecież Autonomiczny Pilot miał być motorem zaprzęgowym korporacji, w której zajmowałem intratne stanowisko. Nie tylko ja, a każdy przodujący w wyścigu autonomiczności producent motoryzacyjny ową ofertę przyjął. Oprócz kilku – wiecie dlaczego w Republice Czech oraz Słowenii zaaplikowano „prawo do samodecydowania o sobie”, które to, mimo że bardzo ogólne uniemożliwiło wręcz stosowanie systemów autonomicznej jazdy? Podejrzewam, że okazały się od nas bardziej przezorne.
– Proszę trzymać się narazie środowiska Edison Engines i nie wyrażać swoich opinii. Przyjdzie na to czas, odpowiednia komisja zajmie się tym problemem później, wszystko jest nagrywane – upomniał Yurija sąd. – Proszę sprecyzować, jak ta rzekoma „oferta” brzmiała i co za sobą niosła.
– Przepraszam. A więc z tego co mi wtedy tłumaczono, rządy wielu państw pobrały naukę z afery Dieselgate i przestały angażować w tego typu przedsięwzięca zarządy wielkich korporacji. Była to niepisana umowa między najbogatszymi przedsiębiorcami, jednak w żadny sposób nie gwarantowana, a także nie wszyscy przedsiębiorcy i zarządy wiedzieli o tym bezpośrednio. Można uznać, że postanowiono tak podczas jednego ze zjazdów największych koncernów motoryzacyjnych. Edison Engines pomimo słynnej marki, produkował wówczas około 100, może 150 tysięcy samochodów rocznie. Nie brano go więc pod uwagę w tej umowie. Oferta jednak do Edison Engines dotarła, a ja miałem nieszczęście być w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. To ja przez roztargnienie i stres związany z działaniem na terenie konfliktu kilku wpływowych grup interesów, pomyliłem numery wersji repozytoriów Autonomicznego Pilota. Zmieniałem je za każdym razem kiedy zbliżał się audyt naszego działu. A robiłem to dlatego, że kazano mi zaimplementować tak zwany „Wzór Wartości Życia”. Jako główny inżynier wiedziałem, że było to teoretycznie możliwe, jednak przyszło zmierzyć mi się z tym problemem zbyt wcześnie, byłem zbyt słaby, nie miałem odpowiedniej pozycji w firmie, bałem się…
– Proszę zachować spokój i nie histeryzować! – zareagował na łkanie inżyniera sąd.
– Już, przepraszam… To bardzo emocjonalne – pociągnął nosem Yurij hamując łzy. – Więc napisałem taki wzór, w porozumieniu z innymi wciągniętymi w to inżynierami największych koncernów. Co sześć miesięcy pod przykrywką targów motoryzacyjnych i różnych konferencji spotykaliśmy się, aby prezentować i rozwijać nasze wzory. Z czasem powstał z tego jeden uniwersalny wzorzec. W skrócie każdy system autonomicznej jazdy miał za zadanie w ułamku sekundy rozpoznawać w razie nieuniknionego przewidywanego wypadku, kim są jego uczestnicy. System sprawdzał status społeczny, zarobki, rodzaj zatrudnienia oraz pozycję w firmie, dzietność i wielkość rodziny, poglądy polityczne, religijne, a nawet orientację seksualną. Określał również zainteresowania dzieląc je na te bardziej przydatne społeczne i te mniej, lub nawet szkodliwe. Z całego systemu wyłączeni mieli być zasiadający na predefiniowanych pozycjach politycznych oraz nadzwyczajne VIP persona, spis których bazował na listach Biur Ochrony Rządu. W praktyce wyglądało to tak, że owi VIP w takim wypadku nigdy nie zostaliby wybrani przez system jako możliwa trajektoria zmiany jazdy. Reszta, jeśli w wypadku znajdowały się blisko siebie osoby postronne, przechodnie, rowerzyści czy inni kierowcy byli sortowani według wspomnianego wcześniej „Wzoru Wartości Życia”. Przepraszam… Ja… Nie chciałem, wiem jak to wygląda, nie chciałem grać Boga, mój Boże ahhh nie mogłem… Nie, zmusili mnie… – rozpłakał się Yurij.
– Sąd zarzadza godzinną przerwę! Panie Yurij – doceniamy współpracę, ale czyn którego się pan dopuścił to haniebne stawianie się ponad mądrość Bożą, ponad wszelkie prawa losu i przypadku. Sąd w porozumieniu z ławą przysięgłych zastanowi się nad wyrokiem. Mamy również nadzieję na współpracę z Edison Engines. Nawet jeśli dowiedzie pan, panie Tusk swojej niewinności, proszę się liczyć z następstwami oraz wznowieniem śledztw wypadków po wprowadzeniu Autonomicznego Pilota 3.0 oraz odszkodowań dla rodzin poszkodowanych – groźnie zagrzmiał sędzia wpatrując się w przytakującego głową Tuska.
Drzwi sali otworzyły się, rozbłysły flesze, świat znowu żył kolejną techno-aferą…

*Wszelkie podobieństwa w artykule są przypadkowe, a mają za zadanie jedynie lepsze wyobrażenie konceptu i złożoności problemu w otaczającym nas świecie technologii. Autor jedynie chce zwrócić uwagę na niebezpieczeństwa i moralne rozterki technologicznych rewolucji, których sam jest przecież entuzjastą, poprzez sci-fi/political fiction.